ptaki do lotu

Był piękny, sierpniowy dzień 1991 roku, praca w budynku 31 szwajcarskiego Instytutu CERN toczyła się zwykłym torem. Przez szczeliny pomiędzy żaluzjami w pokoju 2-2012 wpadały promienie słońca, ale Tim Berners-Lee nie dał się skusić pięknej pogodzie. Miał przed sobą zadanie do wykonania: krótki, ale naładowany po brzegi informacjami opis projektu, którym zajmował się od zimy 1989. Teraz mieli go ujrzeć i ocenić także inni członkowie usenetowej grupy alt.hypertext.

By im to ułatwić, Berners-Lee szczegółowo przedstawił dotychczasowe efekty swojej pracy w formie strony www. Dołączył także podsumowanie, FAQ oraz zachętę do współpracy przy dalszym rozwijaniu projektu dla wszystkich chętnych. Całość wyglądała dosyć niepozornie. Ot, kilkanaście linijek tekstu z linkami do konkretnych podstron. Zero obrazków, zero fajerwerków.

No dobrze, ale dlaczego strona Tima Bernersa-Lee zasługiwała na uwagę? Odpowiedź brzmi: ponieważ była PIERWSZA! Jej twórca wymarzył sobie oparty na hipertekście system informacyjny, w którym dokumenty przesyłane będą za pomocą protokołu nazwanego przez niego HTTP. Nazwę tego systemu zna obecnie każde dziecko – to World Wide Web, czyli Internet.

Kiedy Berners-Lee, niezależny kontraktor CERN, tworzył pierwszą na świecie stronę internetową, kierował się silną, wewnętrzną wizją. Nie chodziło mu o łączenie maszyn, a o łączenie ludzi. Chyba nie ma osoby, która powie, że mu się nie udało! A tu możemy podziwiać pra-pra-prababkę wszystkich stron www:

http://info.cern.ch/hypertext/WWW/TheProject.html