zrzut-hejt-gw

W listopadzie 2014 roku strona wyborcza.pl publikuje krótki artykuł opatrzony galerią obrazów Jakuba Różalskiego.

Czy autor spotkał się z przychylną reakcją komentujących, słowem zachęty, uznania, albo zwyczajnego wsparcia? Jak myślicie?

Tak jak to zwykle bywa pod tekstem wylała się fala hejtu, niemal wszystkie komentarze pełne są wrogości, deprecjonowania umiejętności artysty. Zobaczcie:

Bieda z nedza te malowanki...
Kolejny plagiat. Za granicą tego pełno na różnych tumblrach, devianartach i tego typu stronach.
Bzdury do kwadratu !
Nie jestem pod wrażeniem. Po prostu koleś który umie rysować jakich mnóstwo. Średnio jeden na klasę w szkole.
[...] takich ilustracji do SF klasy "B" graficy-chałturzyści natłukli od pyty począwszy od lat trzydziestych XX w.
ale np. po co toto? Jakaś zabawa ucznia?
Co za bzdura! Po co ja w ogóle na to klikłem?
Klient robi sobie portfolio i tyle - nie ma się co podniecać 1920. ;>

Ilustracje pokazane w artykule były początkiem Projektu 1920+.

Niecały rok później, Neill Blomkamp, reżyser m.in. Dystryktu 9, człowiek umieszczony na liście Time'a 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie, pisze do ich autora - Jakuba Różalskiego - że jest fanem jego twórczości i chciałby wykupić kilka licencji do jego obrazów.

Jakub dostaje zaproszenie z Hollywood i tworzy grafikę koncepcyjną do najnowszej ekranizacji King Konga - Kong – wyspa czaszki.

W 2016 gra planszowa Scythe oparta na uniwersum 1920+ zbiera na Kickstarterze 1,8 miliona dolarów.

Prawa do gier komputerowych w uniwersum 1920+ zostają sprzedane King Art Games. Fani po raz kolejny wpłacają blisko 1,5 miliona dolarów. We wrześniu 2020 gra Iron Harvest zostaje wydana na platformy na Windows, PlayStation 4 i Xbox One 1.

Aktualnie trwają rozmowy dotyczące ekranizacji filmowej.

Co w wielu z nas jest takiego (albo może: czego w nas nie ma?), że przed ekranem komputera stajemy się małymi, zakompleksionymi ludkami, pełnymi goryczy i agresji słownej?

Czy mijając na deptaku artystę sprzedającego obrazy mamy w sobie potrzebę, odwagę, aby podejść do niego i powiedzieć: "bieda z nędzą te malowanki", "kolejny plagiat", "graficy-chałturzyści natłukli od pyty takich ilustracji". Oczywiście, że nie. Nikt tak nie robi. Jeśli obrazy robią na tobie wrażenie może zatrzymasz się, może kupisz, może powiesz dobre słowo. Jeśli cię to nie obchodzi idziesz dalej, nie sprzedajesz kopniaka na odchodne.

Kim stajemy się w internecie, że nie ma w nas odrobiny refleksji, wrażliwości, empatii wobec ludzi po drugiej stronie monitora?